29 lipca 2015

WSPÓŁPRACE | DRESSLINK | WISHLIST

Witajcie! Kilka minut po północy, a ja jak zawsze dopiero teraz znalazłam czas, aby przygotować post. Dziś chciałabym pokazać Wam moją małą Wishlist (lista życzeń) ze sklepu Dresslink.com. Tak, w końcu! Wishlista, czyli nareszcie udało mi się nawiązać współpracę. Marzyłam od niej od bardzo dawna. Z Dresslink dość dużo blogerek nawiązało współpracę i teraz czas na mnie. Sam sklep ma na prawdę bardzo duży asortyment, dlatego trudno było mi wybrać kilka ubrań do tego posta. Znajdziesz tam praktycznie wszystko, od słodkich sukienek dla niemowlaków, do ubrań dla dojrzałych kobiet. Jako, że jest to sklep z Dalekiego Wschodu rozmiarówkę mają nieco zaniżoną. Zresztą co ja Wam będę pisać... sprawdźcie sami! :) Najlepiej klikając w "kliki" pod zdjęciami.

Szyszunia.

23 lipca 2015

TRAVEL - pierwszy obóz harcerski #HAL2015 #Mielno

 Początki bywają trudne...
15.07.2015r. wróciłam z mojego pierwszego (i na pewno nie ostatniego) obozu harcerskiego, który był w Mielnie. Harcerska Akcja Letnia (HAL) trwał od 27.06. do 15.07. Te 18-naście dni były dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Jak już pisałam jest to mój pierwszy obóz, więc wszystko dla mnie było nowe. Na początku nie ogarniałam kompletnie nic. Jestem typem perfekcjonistki i lubię gdy wszystko chodzi jak w zegarku, no i lubię wiedzieć wszystko. Przez pierwsze dni z powodu mojego nieogarnięcia sytuacji chodziłam poddenerwowana, chciało mi się ryczeć i miałam wszystkich dość. Przecież chciałam pokazać się z tej lepszej strony. Pokazać, że pomimo tego, że jestem nowa umiem wiele, ale im bardziej się starałam tym bardziej odchodziłam w tył przez co było coraz to gorzej. Do czasu. Gdy już dowiedziałam się co to "pionierka"(tak, na prawdę nie mogłam zrozumieć co to --> blondynka), gdy już przyzwyczaiłam się do mojej drużyny i do tego, że muszę jeść w menażce no i do tego, że kąpiel nie zawsze musi być w ciepłej wodzie, było lepiej. Oprócz tego zaprzyjaźniłam się z kilkoma osobami, a do niektórych straciłam zaufanie. I tu dowiodłam, że nie warto oceniać ludzi po pozorach. Ci, którzy wydawali mi się przez cały rok harcerski fajnymi i przyjaźnimy osobami na obozie okazali się całkiem inni. Natomiast Ci o których słyszałam różne rzeczy okazali się mili, pełni energii, mogłam z nimi porozmawiać na każdy temat no i uwielbiałam spędzać z nimi czas. Coś straciłam, ale i dużo zyskałam.

Słowianie 2015, czyli o tematyce naszego podobozu.
Tematyką naszego podobozu starszoharcerskiego (przedział wiekowy 13-16lat) była kultura słowiańska. Każda drużyna musiała się jakoś nazwać. Moja nazywała się "Mieszkańcy Nawii", a jej bogiem był Weles. Codziennie modliliśmy się do Światowida z prośbą o dobrą pogodę, śpiewając "etum e ta ta etum e ta ta.." itd.,itp. Potem mieliśmy masę ciekawych zajęć, np zielarstwo gdzie dowiedziałam się jakie rośliny na co działają (teraz gdy mam katar, jem szyszki sosny :p). Oprócz tego mieliśmy stroje słowiańskie, które sami przygotowaliśmy. I tu muszę się pochwalić, że zostałam wice miss Słowian. :D Chciałabym serdecznie podziękować dh Adrianowi Łukaszewskiemu za przygotowanie programu tego podobozu, a także za cudowne gawędy i mile spędzony czas. :)
Coś co zapamiętam na długo - Robinson i chrzest
Są dwie rzeczy, które na pewno na długo zapadną mi w pamięć. Pierwszą jest zdawanie sprawności Robinson. Razem z Wiką, Senatem i Lisem musieliśmy spędzić 24 godziny sami w lesie. Była to na prawdę bardzo śmieszna i niezapomniana doba. Budowanie szałasu, miliony komarów (nie ma to jak ulokować się obok bagna), jedzenie roślin, herbatka z rumianku i pokrzyw (sami je zabraliśmy) i moje pierwsze samodzielnie przygotowane ognisko. Było cudownie! To obcowanie z naturą... cisza, spokój i chwila by pomyśleć o tym co nas otacza. Mniejsza, że miałam całe nogi w bąblach, a w nocy umieraliśmy ze strachu gdy nadeszła burza. Żyje się tylko raz!
Drugą rzeczą, którą na pewno zapamiętam jest chrzest. Pierwszy chrzest, przez który i tak przeszedł cały podobóz. Smarowanie twarzy galaretką po czym obrzucenie mąką, chodzenie boso po szyszkach, jedzenie cebuli z pieprzem, picie Światowid wie czego i kąpiel w lodowatym Bałtyku... Nigdy tego nie zapomnę! :)
Ostatni tydzień - stres, stres i łzy
Ostatni tydzień obozu był dla mnie najtrudniejszy. Zostałam drużynową. Nie byłam na to w żadnym stopniu przygotowana- ani psychicznie, ani fizycznie. Nie wspominając już o braku doświadczenia. Na początku myślałam, że to na jeden dzień, a nie na tydzień!  Jednak z pomocą przyjaciół można osiągnąć wszystko. Stres powoli mijał, ja nabierałam doświadczenia, a na koniec dostałam to czego się nie spodziewałam - wpis do śpiewnika "byłaś świetną drużynową". Na początku było strasznie, np. nie umiałam krzyknąć/ zawołać na zbiórkę o co cała MOJA drużyna miała do mnie pretensje. Przynajmniej wbiłam się w historię jako najcichsza drużynowa.:p
Jak schudnąć, nabrać formy, a przy okazji znaleźć prawdziwych przyjaciół? Zapraszamy do harcerstwa!
'Obóz minął mi w zawrotnym tempie. Czas nie spędziliśmy tylko na zabawie. Byliśmy na kilku wycieczkach, m.in.w latarni w Gąskach, w Darłowie, w labiryncie i w Muzeum Książąt Pomorskich. Każdy nowy dzień był niespodzianką, a "plan dnia" otrzymywaliśmy na apelu porannym. No właśnie! Tak mi się przypomniało... te alarmy mundurowe, gry terenowe w środku nocy, warty i wichura. Wysypiać się? Ale po co! :P
Pierwszy obóz jest ponoć najlepszy. Ja pomimo różnych przeciwności zapamiętam go na bardzo długo.
"Jaki był ten dzień..."
"Niech powstanie tu rzeka..."
"Życie nie przewiduje strat."