29 listopada 2015

#PISANEPOPÓŁNOCY - NIESTABILNOŚĆ LITERATURY, CZYLI DLACZEGO ZACZĘŁAM UNIKAĆ PÓŁEK W EMPIKU


Wtorek. Ten dzień, kiedy wszystko jest zbyt męczące, ciężkie, niezrozumiałe. Dobija zmęczenie, a musisz wytrzymać do 20:00. Na szczęście w ostatni wtorek byłam zwolniona po czterech lekcjach i mogłam spokojnie odpocząć sobie trzy godzinki przed angielskim. Wyjechałam z domu godzinę wcześniej, aby pójść do Empiku po książki, które mam przeczytać na olimpiadę (dostałam się do drugiego etapu! :D). Wchodzę do sklepu, przeglądam promocję, po czym idę szukać "Trzy metry na niebem" i "Next-ex". Niestety była tylko pierwsza i jeszcze na dodatek wersja kieszonkowa. Grrr! Nie da się czytać tych miniaturowych literek! Lecz posługując się starym powiedzeniem "lepszy rydz, nić nic"(w ogóle jak to śmiesznie wygląda napisane) wzięłam tę książkę.

24 listopada 2015

LIFE - 5 TYPÓW LUDZI NA PORTALACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH, KTÓRYCH NIE TOLERUJĘ


Jako, że ostatni diss na motylki odniósł popularność na blogu, dziś chciałabym napisać o pięciu typach ludzi, których nie toleruję na portalach społecznościowych. Zaczynając od "5 powodów na udany wieczór", a kończąc na "pozdrawiam cieplutko", opiszę Wam te osoby. Pewnie sama przez jakiś czas stałam się jednym z nich, ale cóż... lepiej nie pisać nic, niż napisać cokolwiek i trafić na "popular" stronkę wiocha.pl.

12 listopada 2015

#PISANEPOPÓŁNOCY- "jestem motylek mały, jem codziennie dwa suchary"

Każdy chciałby być zgrabny, mieć smukłe kształty, być wyrzeźbionym czy po prostu - idealnym. Niestety. Jakiś czas temu słowo "idealność" nabrało nowego znaczenia. Teraz trzeba być kościstym, wyglądać jak anorektyk, mieć wystające obojczyki i przerwę między kolanami na pół metra. Nie mówię tu o osobach, które mają takie geny i takie się już urodziły i tak pozostaną. Chciałabym poruszyć dziś temat tak zwanych "motylków", czyli dziewczyn, które się głodzą i mają (moim zdaniem) nie równo pod sufitem.

5 listopada 2015

LIFE - 86400 sekund z życia gimnazjalisty

Wtorek. Dzień najgorszy z najgorszych. Wychodzisz z domu o 6:50, wracasz o 19:15.. Ponad 12 godzin poza domem, nie uwzględniając tych 15 minut, co wchodzę, zostawiam plecak i wychodzę z rzeczami na angielski. Na szczęście lekcje są w miarę przyzwoite, ale... chciałabym ten dzień pokazać z dokładnością. Dlaczego i po co właściwie ten post? Niektórzy ludzie po prostu zaczęli mnie denerwować i chciałabym im coś wyjaśnić. Jeśli nie odpisuję Wam na fejsiku przez cały dzień,  to nie dlatego, że Was olewam, tylko dlatego, że nie mam czasu. Oczywiście wiem, że, np. sportowcy mają praktycznie codziennie taki rozkład dnia, ale ja jestem tylko zwykłą Olą, która nie ma chęci co tydzień, o godzinie 20 tłumaczyć osobom tego samego i czytać te ich smutne emotikony.