12 listopada 2015

#PISANEPOPÓŁNOCY- "jestem motylek mały, jem codziennie dwa suchary"

Każdy chciałby być zgrabny, mieć smukłe kształty, być wyrzeźbionym czy po prostu - idealnym. Niestety. Jakiś czas temu słowo "idealność" nabrało nowego znaczenia. Teraz trzeba być kościstym, wyglądać jak anorektyk, mieć wystające obojczyki i przerwę między kolanami na pół metra. Nie mówię tu o osobach, które mają takie geny i takie się już urodziły i tak pozostaną. Chciałabym poruszyć dziś temat tak zwanych "motylków", czyli dziewczyn, które się głodzą i mają (moim zdaniem) nie równo pod sufitem.


"Jestem motylek mały, jem codziennie dwa suchary" jest tak jakby parodią do głównego motto tej o to grupy, które brzmi "być lekkim jak motylek". Przez Wikipedię nie jest to uważane za chorobę, a "lifestyle", czyli sposób życia. Co w tym takiego pięknego? Zapytałam o to kilka osób z ask.fm, a o to ich odpowiedzi:





Moim zdaniem jednak jest to choroba czy jakieś zaburzenie psychiczne. Nikt normalny, kto chce dobrze wyglądać i ma pieniądze, nie zagładza się, niestety czasem na śmierć. Każdy inteligentny człowiek przecież wie, że aby mieć "idealną sylwetkę" trzeba ćwiczyć i zdrowo się odżywiać, a nie stosować "dietę" co niektórzy nazywają sposobem na życie.

Słyszeliście też o "pro-ana" lub "pro-mia"? Poczytałam o tym ostatnio z ciekawości i... nie uwierzyłam. Jest to ekstremalne odchudzanie. Pro-ana (professional-ana = "profesjonalna ana [anoreksja]" lub pro-anorexia = "za anoreksją"), czyli promowanie anoreksji jako stylu życia, a nie zaburzenia psychicznego. Dziewczyny, a czasem i chłopcy świadomie podejmuję wybór, że chcą tak żyć. Niektórzy zakładają aski o tym, inni fenpejdże na Fejsie. Za to pro-mia (pro-bulimia – "za bulimią") to promowanie bulimii. Działa tak samo. Ostatnio nawet trafiłam na "dietę" pewnego motylka, który w ciągu miesiąca chce schudnąć 18-25kg (lekarze zalecają chudnięcie do max 2kg/miesiąc).

Ja wszystko zrozumiem, na prawdę, bo przecież jestem osobą tolerancyjną, no ale... żeby nie jeść cały dzień i uprawiać sport?! W ZHP mamy taką sprawność "trzy pióra" i tam jest zadanie, że przez jeden dzień nie możemy nic zjeść. Ale to jest JEDEN DZIEŃ w życiu harcerza, a nie żeby co kilka dni tak robić. Oczywiście motyleczki piszą, że piją wtedy bardzo dużo wody... ciekawe jak ta woda im się przyswaja, gdy nie mają substancji odżywczych... No i oczywiście! Trzeba wtedy ćwiczyć, aby metabolizm "wam nie spadł", ale nie tak dużo, abyście wy "nie padli".
Na koniec chciałabym polecić Wam dietę biwakową inaczej harcerską:
-śniadanie: (nie masz siły nic jeść po nieprzespanej nocy) kromka z paprykarzem + 100 ml kakao + kabanos w nutelli
-obiad: po 25 km polecam zjedzenie kaszki mannej, oczywiście połowę, bo resztę zjedzą Ci wiecznie nienajedzeni harcerze (serdeczne pozdrowienia dla Nalepy i Zajkosia <3 )
-kolacja: kanapka z tym co zostało
-kolacja II - (najczęściej po drugiej w nocy) łyżka Nutelli i paczka żelek
W międzyczasie spożywamy litry energetyków i żelek.


Jakie Wy macie zdanie na temat motylków, pro-ana itd.? Macie jakieś sprawdzone diety?
Ps. W moim poście NIE chciałam nikogo obrazić - wyrażam tylko własne zdanie.

19 komentarzy:

  1. Zaburzenia odżywiania jest to rzecz, o której mało osób ma pojęcia. Najbardziej denerwuje mnie pomijanie bulimii. Wszędzie jest nagłaśniana anoreksja, a o bulimii słów brak, a jest to bardzo wyniszczająca choroba, ale nie zauważana. Może dlatego, że nie widać nagłych zmian ciała?
    Nie życzę nikomu przeżycia jakichkolwiek zaburzeń odżywiania. Jest to piekło, którego inni raczej nie są w stanie sobie wyobrazić ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest zaburzenie odżywiania, ponieważ to jest wtedy, gdy nie możemy czegoś jeść lub nasz organizm nie przyjmuje niektórych substancji odżywczych. Zaburzenie odżywiania to jeden ze skutków odchudzania.

      Usuń
    2. Za równo anoreksja jak i bulimia to choroby, które rodzą się w głowie i ich bezpośrednią przyczyną NIE JEST ODCHUDZANIE SIĘ.
      1.Bulimiczki rzadko kiedy gubią lub przybierają sporo na wadze.
      2. W anoreksji nie chodzi tylko o dobry wygląd. To bardziej dążenie do perfekcji, POD KAŻDYM WZGLĘDEM, zwykle wynikające z braków osoby, która jest chora.
      Ludzie i tak uważają, że osobom chorym zależy jedynie na schudnięciu. To przykre jak bardzo osoby chore są niezrozumiane

      Usuń
    3. Sorry, nie doczytałam, że zaburzenia odżywiania dzieli się na specyficzne i niespecyficzne. Słyszałam tylko o tych drugich. Jednak osoby chore na anoreksję chcą być idealne, dlatego sądzą, że nic nie jedząc właśnie takie będą, więc odchudzają się. Co nie zmienia faktu, że głównym tematem posta są "motylki". Z moich obserwacji wynika, że chcą one odchudzać się, robią to dla słegu, swagu itd. Ich Bogiem jest "pro-ana", czyli promowanie anoreksji. Świadomie podejmują ten wybór, więc nie można do końca nazwać tego anoreksją, która rodzi się w głowie sama (tak jak napisałaś). Same one biorąc udział w "pro-anie" uważają, że nie są anorektyczkami co jest prawdą. Wszystko to jest trochę zagmatwane, ale prawda jest taka, że motylki mają coś wspólnego z anoreksją, jednak one podejmują ten wybór same, a nie działa na nie zaburzenie psychiczne. Jednak uważam, że właśnie tak postępując mają coś z głową.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_od%C5%BCywiania

      Usuń
  2. Dla mnie te całe motylki to istna głupota. Nie dość, że niszczą swój organizm, by być "pięknym" to na dodatek promują to wśród innych. Nie wiem co może być pięknego w głodzeniu się lub prowokowaniu wymiotów. Myśle, że to nie jest atrakcyjne !

    http://want-cant-must.blogspot.com/
    Na moim blogu trwa konkurs blogowy "TOP 5"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atrakcyjne nie jest, ale jeśli ktoś uważa to za "piękno" to co zrobisz? Na siłe nikomu schabowego do ust nie wciśniesz.

      Usuń
  3. bardzo sensualne zdjecia
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwszy raz słyszę o takim określeniu, widocznie za mało siedzę w internecie. ;) ja generalnie tego nie rozumiem, ale pewnie dlatego, że dostałam te dobre geny dzięki którym wyglądam dość chudo i niewiele rzeczy jest w stanie to zmienić. idea głodzenia się do mnie nie przemawia, nie jestem w stanie odmówić sobie zjedzenia czegoś dobrego (i zwykle niezdrowego, bo to się często łączy), chociaż przyznam szczerze, że w momentach wielkiego stresu potrafię nie jeść za wiele. a poza tym, wcale nie uważam, że takie bardzo chude jest piękne, chociaż nadmierna otyłość też do mnie nie przemawia, trzeba znać proporcje. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaburzenia odżywiania nie mają nic wspólnego z "dobrymi genami" i otyłością. Za to wiele ze stresem i błędnym obrazem samego siebie.
      Zaburzenia te nie bez przyczyny mają w nazwie "nervosa" a nie "macer" czyli chudy :)))

      Usuń
    2. No tak, a kto uważa, że jest inaczej?

      Magda Ty dużo podróżujesz to nie masz czasu na takie pierdoły. :p A ciało oczywiście masz idealne, więc nie masz się co przejmować. :)

      Usuń
    3. Zaburzenia odżywiania mają coś wspólnego z genami. Uwarunkowania genetyczne, czyli jeżeli w rodzinie była otyłość to możemy to odziedziczyć.

      Usuń
  5. Ekhm, ekhm...
    To jest chyba typowo będzińska dieta :P
    My mamy raczej tak:
    Obiad: Zupka chińska (w każdej postaci), ewentualnie spaghetti z 5 rodzajów makaronów i z 5 różnymi sosami zmieszanymi razem w kotle, czasami nawet z zupką chińską (polecam zupki SamSmak ze sklepów Żabka o smaku pomidorowym) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież nie tylko to jemy. :p Oprócz tego na naszym stole znajdują się paprykarze, konserwy, pomidorki koktajlowe, mleko, płatki, sałatka z tuńczykiem, bułki z biedry i inne. Będzin zawsze ma najsmaczniej. :D

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Te zdjęcia kojarzą mi się tylko z jednym miejscem, które nie należy do przyjemnych. Kto już był na wycieczce w Auschwitz i oglądał wystawy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio w październiku byłam ze szkoły. Mi też się one od razu z tym skojarzyły... ale czekaj.. to jest "piękno"..

      Usuń
  8. Ja jeszcze rozróżniam "dietę" od "zdrowego odżywiania". Moim zdanie - dieta - jest zła. Mnie kojarzy się z tymczasowym nie jedzeniem tego czy tamtego, więc jest to bez sensu. Jeśli ktoś naprawdę chce schudnąć na dłużej to musi zacząć prowadzić inny, zdrowszy tryb życia :)
    http://obudzona-ze-wschodem-slonca.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. :)